Łódzkie Riksze to symbol ulicy Piotrkowskiej, który dziś walczy o przetrwanie. Nowe słupki, mające blokować samochody, drastycznie utrudniły pracę lokalnym rowerzystom.
Riksze są szerokie i mało zwrotne, przez co manewrowanie między gęsto rozstawionymi blokadami stało się niebezpieczne. W weekendowe wieczory, przy tłumie pieszych, słupki tworzą wąskie gardła – rikszarze muszą gwałtownie hamować, co przy napędzie mięśniowym wymaga ogromnego wysiłku i grozi kolizją.
„Słupki miały zatrzymać auta, a uderzyły w nas” – alarmują kierowcy riksz.
Choć walka z nielegalnym wjazdem samochodów jest słuszna, urzędnicy zapomnieli o ekologicznej wizytówce miasta. Rozwiązaniem byłoby poszerzenie odstępów między słupkami o kilkanaście centymetrów. Pozwoliłoby to na swobodny przejazd riksz, nadal blokując auta. Bez dialogu ta unikalna tradycja „Pietryny” po prostu zniknie.
Komentarze
Nie ma obecnie komentarzy
Napisz komentarz
Comment preview