W każdą niedzielę dokładnie o godzinie 16:00 pod białym namiotem przy zbiegu ulic Piotrkowskiej i ks. I. Skorupki, tuż obok łódzkiej archikatedry, bije serce bezinteresownej pomocy. To właśnie tam inicjatywa „Zupa na Pietrynie” gromadzi wolontariuszy oraz osoby w kryzysie bezdomności i ubóstwa, by podarować im nie tylko gorącą miskę pożywnej zupy, ale przede wszystkim poczucie godności, rozmowę i empatię. Więcej niż talerz zupy Dla osób pozbawionych dachu nad głową czy zmagających się z trudną sytuacją życiową niedzielne spotkania stają się często jedynym źródłem ciepłego posiłku w tygodniu. Jednak misja grupy sięga znacznie głębiej – chodzi o budowanie relacji, przełamywanie barier społecznych i uświadamianie, że za każdą trudną historią stoi człowiek zasługujący na szacunek. Jak to działa? Sobota i niedziela rano: Wolontariusze zbierają się w kuchni społecznej przy ul. Skorupki 5, gdzie od podstaw przygotowują posiłki z darów i zakupionych produktów. Niedziela, godz. 16:00: Pod białym namiotem przy Katedrze rozpoczyna się wydawanie gotowej zupy, pieczywa oraz ciepłych napojów. Inicjatywa działa dzięki zaangażowaniu ludzi dobrej woli i wsparciu Stowarzyszenia „Szczypta Dobra”. Każdy może dołączyć do tej wspólnoty – pomagając w gotowaniu, przynosząc składniki lub po prostu poświęcając swój czas na rozmowę z potrzebującymi pod katedrą.
W sercu Łodzi, tam gdzie ulica Piotrkowska łączy się z placem Wolności, co tydzień dzieje się coś niezwykle ważnego. Każda niedziela to dzień, w którym solidarność i empatia wygrywają z obojętnością. Punktualnie o godzinie 14:00 startuje tam wyjątkowa inicjatywa skierowana do osób, które znalazły się w kryzysie bezdomności lub po prostu potrzebują wsparcia.
Coś więcej niż talerz zupy
Dla wielu z nas niedzielne popołudnie to czas odpoczynku w domowym zaciszu. Dla osób w kryzysie bezdomności to często kolejny dzień walki o przetrwanie, samotności i chłodu. Właśnie dlatego ta cotygodniowa akcja ma tak wielkie znaczenie.
Na przybyłych czeka bezpłatny, ciepły i pożywny posiłek, przygotowany z myślą o tym, by dać siłę na kolejne dni. Jednak jedzenie to tylko początek. Najważniejsze w tym wszystkim jest poczucie wspólnoty.
W miejscu, gdzie wydawane są posiłki, nikt nie ocenia i nie pyta o przeszłość. Każdy jest mile widziany, a oprócz ciepłego jedzenia może liczyć na dobre słowo, chwilę rozmowy i poczucie, że nie jest na tym świecie zupełnie sam.
Gdzie i kiedy nas znaleźć?
Pomoc jest stała i niezmienna – bez względu na pogodę, porę roku czy święta. Działamy regularnie, aby każdy, kto potrzebuje wsparcia, wiedział, że może na nas liczyć.
Miejsce: Łódź, ulica Piotrkowska (przy placu Wolności)
Dzień: Każda niedziela
Godzina: 14:00
Razem możemy więcej
Inicjatywy takie jak ta pokazują, że do zmiany czyjegoś świata na lepsze nie potrzeba wielkich nakładów – czasem wystarczy obecność, zaangażowanie i chęć niesienia pomocy. Jeśli znasz kogoś, kto jest w trudnej sytuacji życiowej, powiedz mu o naszych niedzielnych spotkaniach. Czekamy na każdego, kto potrzebuje wsparcia.
Łódź to filmowa stolica, a serial „Komisarz Alex” na stałe wpisał się w jej krajobraz. Okolice kościoła przy Placu Wolności i ulicy Piotrkowskiej często służyły jako tło dla
kryminalnych akcji czworonożnego bohatera. Właśnie w tym kościele kręcono zdjęcia do 3. odcinka 1. serii pod tytułem „Zabójczy zapach”. Wyrazista architektura tego miejsca idealnie budowała napięcie serialowych śledztw, przypominając, jak nasze miasto stawało się planem filmowym.
Łódzkie Riksze to symbol ulicy Piotrkowskiej, który dziś walczy o przetrwanie. Nowe słupki, mające blokować samochody, drastycznie utrudniły pracę lokalnym rowerzystom.
Riksze są szerokie i mało zwrotne, przez co manewrowanie między gęsto rozstawionymi blokadami stało się niebezpieczne. W weekendowe wieczory, przy tłumie pieszych, słupki tworzą wąskie gardła – rikszarze muszą gwałtownie hamować, co przy napędzie mięśniowym wymaga ogromnego wysiłku i grozi kolizją.
„Słupki miały zatrzymać auta, a uderzyły w nas” – alarmują kierowcy riksz.
Choć walka z nielegalnym wjazdem samochodów jest słuszna, urzędnicy zapomnieli o ekologicznej wizytówce miasta. Rozwiązaniem byłoby poszerzenie odstępów między słupkami o kilkanaście centymetrów. Pozwoliłoby to na swobodny przejazd riksz, nadal blokując auta. Bez dialogu ta unikalna tradycja „Pietryny” po prostu zniknie.
Strona 4 z 16