Korzystając z tej witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie zgodnie z naszą Polityką prywatności.

Aktualności

Świat z pary i żelaza: Moja kolejowa pasja z Tomaszowa Mazowieckiego

Dla wielu ludzi dźwięk pociągu to tylko tło codzienności, ale dla mnie to bicie serca mojej największej życiowej pasji. Moje dzieciństwo przypadło na czasy, gdy na polskichParowozy szlakach niepodzielnie królowały parowozy. Te potężne, buchające parą i dymem maszyny fascynowały mnie od zawsze, a miłość do kolei ukształtowało miejsce, które miałem dosłownie na wyciągnięcie ręki.

​Wychowałem się w Tomaszowie Mazowieckim, a w mojej dzielnicy znajdowała się parowozownia. Jako chłopiec spędzałem tam każdą wolną chwilę, chłonąc specyficzny zapach smaru, węgla i rozgrzanej stali. Obserwowanie tych mechanicznych olbrzymów, które z bliska wydawały się żywymi istotami, zaszczepiło we mnie bakcyla prawdziwego miłośnika kolei na całe życie.

​Choć technologia się zmieniła, tamte wspomnienia – rytmiczny stukot kół i potężny gwizd lokomotywy rozchodzący się po Tomaszowie – wciąż są we mnie żywe i do dziś definiują moją kolejową pasję.

  • Odsłon: 13

Ławeczka świętego Maksymiliana – nowy symbol pamięci przy dworcu PKP w Zduńskiej Woli

​W przestrzeni miejskiej Zduńskiej Woli pojawił się nowy, niezwykle wyrazisty element architektoniczny i historyczny. Przy placu Żelaznym, tuż obok wejścia do odnowionegoZdunska wola budynku dworca kolejowego PKP, stanęła „Ławeczka świętego Maksymiliana”. Ten wyjątkowy pomnik w formie ławki pomnikowej nie tylko upamiętnia postać o. Kolbego w miejscu jego narodzin, ale stanowi również głęboki, artystyczny i pełen symboliki punkt zatrzymania dla mieszkańców oraz podróżnych.

​Historia i inicjatywa mieszkańców

​Powstanie rzeźby to bezpośredni efekt zaangażowania lokalnej społeczności. Projekt ten został zgłoszony przez mieszkańców Zduńskiej Woli do Budżetu Obywatelskiego na 2025 rok. W powszechnym głosowaniu pomysł zyskał ogromne poparcie, zdobywając 325 głosów i zajmując drugie miejsce, co zagwarantowało środki na jego realizację.

​Oficjalne odsłonięcie pomnika miało miejsce 10 października 2025 roku. Uroczystości towarzyszyło otwarcie wyjątkowej wystawy przygotowanej przez Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola, zatytułowanej „W kręgu rodziny św. Maksymiliana Marii Kolbego”, która przybliżyła zebranym lokalne korzenie oraz losy familii przyszłego świętego.

​Symbolika i kompozycja rzeźbiarska

​Wykonany w całości z brązu pomnik jest dziełem znanego kieleckiego artysty rzeźbiarza Sławomira Micka. Kompozycja w przemyślany sposób łączy motywy podróży, tożsamości rodzinnego miasta oraz tragicznego, obozowego finału życia zakonnika:

​Postać świętego: Św. Maksymilian Kolbe został przedstawiony jako siedzący zakonnik w tradycyjnym franciszkańskim habicie i charakterystycznych okularach. W dłoni trzyma książkę (bądź brewiarz), a u jego stóp spoczywa podróżna walizka. Element ten doskonale koresponduje z lokalizacją przy dworcu kolejowym i symbolizuje jego liczne podróże misyjne, w tym legendarną misję do Japonii.

​Poruszające oparcie: Najbardziej dramatycznym i symbolicznym elementem rzeźby jest oparcie ławki. Przybiera ono formę stłoczonych, ażurowych sylwetek ludzkich, które jednoznacznie przywodzą na myśl więźniów w obozowych pasiakach. To bezpośrednie odniesienie do męczeńskiej śmierci o. Kolbego w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz, gdzie oddał życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka.

​Inskrypcja: Na ramie konstrukcji widnieje wyraźny napis przypominający o korzeniach duchownego: „św. Maksymilian Maria Kolbe - urodzony w Zduńskiej Woli”.

​Warto wiedzieć: Gabaryty ławki zostały zaprojektowane tak, aby obok figury świętego pozostało wolne miejsce. Każdy przechodzień czy podróżny czekający na pociąg może na niej usiąść, co nadaje monumentowi wyjątkowo ludzki, bliski wymiar.

  • Odsłon: 4

Świadek ery pary: Skansen Lokomotyw w Zduńskiej Woli-Karsznicach

W sercu Polski, na terenie dawnej potęgi kolejowej, kryje się prawdziwa gratka dla miłośników historii i techniki. Skansen Lokomotyw i Urządzeń Technicznych w ZduńskiejParowóz 1 Woli-Karsznicach to miejsce, gdzie czas zatrzymał się w epoce, gdy na torach królował węgiel i ogień. To nie jest zwykłe muzeum – to tętniąca historią opowieść o potędze ludzkiej inżynierii.

​Kolebka kolejowego giganta

​Aby zrozumieć fenomen Karsznic, trzeba cofnąć się do lat 30. XX wieku. To właśnie wtedy powstała Magistrala Węglowa Śląsk–Gdynia – kluczowa arteria gospodarcza II Rzeczypospolitej. Karsznice stały się jedną z największych i najnowocześniejszych węzłowych stacji towarowych w kraju. Wybudowane od podstaw osiedle kolejarskie i potężna parowozownia tętniły życiem przez dziesięciolecia. Skansen, który otwarto w 1993 roku, powstał właśnie po to, by ocalić od zapomnienia tę niezwykłą spuściznę.

​Stalowe potwory na wyciągnięcie ręki

​Główną atrakcją skansenu jest imponująca kolekcja taboru kolejowego. Na torach wystawowych dumnie prezentują się kilkutonowe, stalowe kolosy. Wśród nich można podziwiać:

​Parowozy różnych serii (m.in. Ty2, Ty43, Ol49): Te potężne maszyny, potocznie nazywane "teatrami ognia i dymu", przez lata ciągnęły ciężkie składy towarowe i pasażerskie.

​Unikatowy parowóz towarowy Ty246: Znany jako "Truman" – amerykańska maszyna dostarczona do Polski w ramach pomocy po II wojnie światowej, będąca symbolem powojennej odbudowy.

​Wąskotorowy parowóz Px48: Uroczy świadek lokalnych połączeń kolejowych.

​Poza parowozami, ekspozycja obejmuje również wczesne lokomotywy spalinowe i elektryczne, wagony (w tym kultowy wagon pocztowy) oraz specjalistyczne urządzenia techniczne, takie jak potężny dźwig kolejowy o napędzie parowym.

​Więcej niż lokomotywy

​Skansen w Karsznicach to nie tylko maszyny. Wewnątrz zabytkowego budynku izby historii można zobaczyć unikalne dokumenty, dawne mundury kolejarskie, lampy, narzędzia oraz elementy wyposażenia kas i nastawni. Całość tworzy niepowtarzalny klimat dawnych lat, pozwalający poczuć się jak pasażer legendarnego pociągu z połowy ubiegłego wieku.

​Dla mieszkańców regionu i turystów z całej Polski skansen jest doskonałym pomysłem na weekendowy relaks i żywą lekcję historii. Pokazuje, jak wielki wpływ na rozwój miast miała kolej i jak fascynująca potrafi być historia techniki. Jeśli chcesz usłyszeć echo dawnych gwizdków parowozów, Zduńska Wola-Karsznice czeka na odkrycie.

  • Odsłon: 6

Wakacyjna energia w Łodzi! „Czwartki na wesoło” rozkręcają miasto

​Wakacje w mieście wcale nie muszą być nudne, a dzisiejsza impreza zorganizowana przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Łodzi jest tego najlepszym dowodem. Za namiPiknik kolejny odsłona wyjątkowego, letniego cyklu „Czwartki na wesoło”, który przyciągnął tłumy mieszkańców – od najmłodszych łodzian po seniorów. Dzisiejsze spotkanie przy ul. Kilińskiego pokazało, jak wielką siłę ma lokalna integracja.

​Co tydzień nowa dawka darmowych atrakcji

​„Czwartki na wesoło” to regularna akcja, która potrwa przez całe lato. W każdy wakacyjny czwartek, w godzinach od 11:00 do 14:00, ogrody i place przy różnych filiach łódzkiego MOPS-u zmieniają się w tętniące życiem strefy rozrywki. Co najważniejsze – udział we wszystkich wydarzeniach i korzystanie z przygotowanych niespodzianek są całkowicie bezpłatne dla każdego, bez względu na sytuację materialną.

​W programie cotygodniowych spotkań królują:

​Strefy szaleństwa: uwielbiane przez dzieci gigantyczne dmuchańce, piana party oraz słodkości – wata cukrowa i popcorn.

​Kreatywne animacje: warsztaty plastyczne, malowanie twarzy, zaplatanie kolorowych warkoczyków oraz tradycyjne gry podwórkowe.

​Wsparcie dla dorosłych: podczas gdy dzieci oddają się zabawie, rodzice i opiekunowie mogą odpocząć przy darmowej kawie i skorzystać z porad specjalistów – psychologów, pedagogów czy asystentów rodziny.

​Łączymy pokolenia i łódzkie dzielnice

​Tegoroczna edycja wydarzenia zyskała zupełnie nowy wymiar. Dotychczas imprezy odbywały się głównie w ogrodzie przy ul. Będzińskiej. W tym roku organizatorzy postanowili wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców i z cyklem odwiedzają kolejne punkty na mapie Łodzi, w tym ul. Grota-Roweckiego czy ul. Kutrzeby. Dzisiejsze spotkanie udowodniło, że to strzał w dziesiątkę – uśmiech, wspólny dialog i międzypokoleniowa integracja były widoczne na każdym kroku.

​Jeżeli ominęła Was dzisiejsza zabawa, nic straconego! Kolejna okazja już za tydzień. Warto śledzić harmonogram i spędzić czwartkowe przedpołudnie w radosnej, sąsiedzkiej atmosferze.

  • Odsłon: 51

Strona 12 z 16