Dla większości Polaków Kutno to po prostu wielki węzeł przesiadkowy – miejsce, gdzie z okna pociągu zerka się na zegarek, odliczając minuty do odjazdu. Jeśli jednak
wysiądziecie na peronie i przyjrzycie się samemu gmachowi, szybko zrozumiecie, że stoicie przed jednym z najciekawszych zabytków techniki w tej części kraju.
Historia tej stacji zaczyna się w 1861 roku wraz z uruchomieniem Drogi Żelaznej Warszawsko-Bydgoskiej. To wtedy stanął tu klasycystyczny, symetryczny budynek, który przetrwał dwie wojny światowe i potężne transformacje ustrojowe. W dwudziestoleciu międzywojennym Kutno stało się strategicznym sercem polskiej kolei, łączącym Warszawę, Poznań, Łódź i Toruń.
Najlepsze jest to, że dworzec nie podzielił losu wielu zapomnianych, niszczejących stacji. Przełomowa modernizacja z lat 2011–2012 udowodniła, że nowoczesność może żyć w symbiozie z historią. Pod okiem konserwatora zabytków przywrócono mu oryginalną, elegancką elewację, pod którą ukryto współczesne systemy dla podróżnych.
Dziś dworzec w Kutnie to żywy dowód na to, że architektura kolejowa XIX wieku potrafi zachwycać również w XXI wieku. Warto tu wysiąść, choćby na chwilę, by poczuć ten unikalny klimat dawnej podróży.
Kutno, kojarzone głównie jako polska stolica róż, od kilku lat buduje swoją markę na kolejnym silnym filarze – nowoczesnej i ekologicznej komunikacji miejskiej. Kiedy na ulice
wyjechały pierwsze charakterystyczne, różowe autobusy z napędem elektrycznym, miasto stało się jednym z pionierów elektromobilności w regionie.
Zielona flota nad Ochnią
Podstawą zmian był zakup nowoczesnych, 12-metrowych autobusów Solaris Urbino electric. Pojazdy te nie emitują spalin i są niezwykle ciche, co diametralnie zmieniło komfort życia w centrum miasta. Wraz z nimi w Kutnie pojawiła się zaawansowana infrastruktura: ładowarki zajezdniowe do nocnego uzupełniania energii oraz stacje szybkiego ładowania z systemem pantografowym (m.in. przy dworcu PKP), które pozwalają „zatankować” prąd w zaledwie kilkanaście minut podczas przerwy technicznej.
Wyjątkowi patroni i komfort podróży
Wizytówką MZK Kutno jest nie tylko jaskrawy, różowy kolor nadwozia, ale też piękna tradycja nadawania pojazdom imion. Każdy elektryk nosi imię postaci zasłużonej dla regionu – wśród patronów znaleźli się m.in. dr Antoni Troczewski, Szalom Asz czy wieloletni prezydent miasta, Zbigniew Burzyński.
Dla pasażerów ta zmiana oznacza zupełnie nową jakość. Autobusy są w pełni niskopodłogowe, klimatyzowane i wyposażone w nowoczesne systemy informacyjne oraz gniazda USB.
Kutno udowodniło, że ekologiczny transport publiczny nie jest domeną wyłącznie największych metropolii. Dzięki odważnym inwestycjom miasto zyskało czystsze powietrze i nowoczesną wizytówkę, która idealnie łączy dbałość o środowisko z lokalną tożsamością.
Pabianicką komunikację miejską czeka ekologiczna rewolucja. Już pod koniec lipca br. władze miasta ogłoszą przetarg na zakup 12 fabrycznie nowych, klimatyzowanych i
niskopodłogowych autobusów elektrycznych dla MZK.
Inwestycja o wartości blisko 58 mln zł zostanie zrealizowana dzięki unijnemu dofinansowaniu w kwocie ponad 36,5 mln zł. Projekt obejmuje również budowę infrastruktury do ładowania w zajezdni oraz wiaty postojowej z instalacją fotowoltaiczną. Nowe, zeroemisyjne pojazdy zastąpią wysłużone autobusy spalinowe i wyjadą na ulice na przełomie 2027 i 2028 roku.
Brud, pseudograffiti i zniszczone ściany – tak wygląda codzienność pasażerów na stacji kolejowej w Justynowie (gmina Andrespol). Choć przystanek jest kluczowy dla osób
dojeżdżających do Łodzi i Koluszek, jego stan od dłuższego czasu budzi duży sprzeciw.
Biało-niebieska wiata padła ofiarą bezmyślnego wandalizmu. Górny pas konstrukcji pokrywają szpecące napisy, a boczne osłony przed wiatrem są porysowane i zdewastowane. Pasażerowie narzekają, że problem od miesięcy jest ignorowany przez zarządcę infrastruktury. Zgodnie z zasadą „wybitej szyby”, brak reakcji PKP PLK tylko przyciąga kolejnych wandali.
Mieszkańcy pytają wprost: kiedy stacja doczeka się porządków? Usunięcie napisów i odmalowanie konstrukcji nie wymaga wielkich nakładów, a diametralnie poprawiłoby komfort podróżnych. Justynów zasługuje na czysty przystanek, a nie na skansen wandalizmu.
Strona 14 z 16