Piotrkowska od lat walczy o to, by być sercem Łodzi nie tylko z nazwy, ale i z charakteru. Sercem, w którym bije rytm kroków spacerowiczów, śmiech z ogródków
gastronomicznych i szum rozmów, a nie warkot silników samochodów szukających skrótu przez środek reprezentacyjnego deptaka. Dlatego gdy pojawiła się koncepcja montażu inteligentnych słupków chowanych w ziemię, wielu z nas pomyślało: wreszcie.
Pomysł był prosty i logiczny – wyeliminować cwaniactwo, przywrócić ulicę pieszym i rowerzystom, a jednocześnie dać dojazd mieszkańcom i służbom. Jednak jak to w Łodzi bywa, nawet najprostsza wizja na zderzeniu z rzeczywistością zamienia się w wieloaktowy dramat.
Przetargi, które przekraczały budżet, miliony złotych z miejskiej kasy, opóźnienia, a na koniec głośne incydenty z wyłamanymi pachołkami – to wszystko sprawiło, że łódzkie słupki stały się niemal bohaterami memów i osiedlowych dyskusji. Czy naprawdę potrzebujemy technologii godnej bazy wojskowej, by opanować ruch na jednej ulicy?
Mimo tych wszystkich potknięć i ironii, jaka narosła wokół tej inwestycji, trudno odmówić jej głębszego sensu. Pietryna zasługuje na to, by być bezpiecznym, otwartym salonem miasta, a nie parkingiem dla nieuprawnionych aut. Jeśli ten inteligentny system w końcu zacznie działać tak, jak obiecywano, a kierowcy nauczą się respektować przestrzeń pieszych, historia łódzkich słupków przestanie być powodem do drwin, a stanie się dobrym punktem zwrotnym w historii naszej reprezentacyjnej ulicy.
Czas pokaże, czy wysuwana stal wygra z łódzką ułańską fantazją za kółkiem. Ja wciąż trzymam kciuki za pieszych.
Zalew Sulejowski od lat pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej malowniczych punktów na mapie turystycznej centralnej Polski. Zlokalizowany w sercu województwa
łódzkiego, w granicach powiatu tomaszowskiego, ten ogromny zbiornik wodny stanowi idealny przykład harmonijnego połączenia inżynierii wodnej z unikalnymi walorami przyrodniczymi i rekreacyjnymi.
Od Zbiornika Retencyjnego do Oazy Turystyki
Akwen powstał w latach 1969–1974 w wyniku spiętrzenia wód rzeki Pilicy charakterystyczną zaporą wodną w Smardzewicach. Pierwotnie jego głównym zadaniem było zapewnienie rezerwuaru wody pitnej dla dynamicznie rozwijającej się Łodzi oraz regulacja przepływów wody. Z biegiem lat funkcja gospodarcza ustąpiła miejsca roli rekreacyjnej.
Dziś, mając długość około 17 kilometrów i powierzchnię przekraczającą 2000 hektarów, Zalew Sulejowski jest jednym z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców Powiatu Tomaszowskiego oraz turystów z całej Polski.
Raj dla Miłośników Aktywnego Wypoczynku
Znaczny obszar akwenu i urozmaicona linia brzegowa stwarzają znakomite warunki do uprawiania licznych dyscyplin sportowych i turystyki:
Sporty Wodne: Zbiornik to mekka dla żeglarzy, kajakarzy oraz miłośników windsurfingu. Miejscowości położone po stronie powiatu tomaszowskiego – w tym Smardzewice, Tresta czy Karolinów – dysponują rozwiniętą infrastrukturą, marinami oraz wypożyczalniami sprzętu pływającego.
Turystyka Rowerowa i Piesza: Brzegi zalewu otoczone są gęstymi kompleksami leśnymi należącymi do Sulejowskiego Parku Krajobrazowego. Wokół zbiornika wytyczono kilometry malowniczych szlaków rowerowych i pieszych, pozwalających na bliski kontakt z naturą.
Wędkarstwo: Zalew cieszy się ogromnym uznaniem wędkarzy ze względu na bogactwo rybostanu – regularnie łowi się tu okazałe sandacze, okonie, szczupaki oraz leszcze.
Przyroda na Wyciągnięcie Ręki
To, co najbardziej wyróżnia Zalew Sulejowski na tle innych akwenów w centralnej Polsce, to jego wyjątkowa przyroda. Okoliczne lasy sosnowe, torfowiska oraz wyspy na zbiorniku tworzą doskonałe warunki do życia dla wielu gatunków ptaków wodno-błotnych. Rejon ten objęty jest licznymi formami ochrony przyrody, co pozwala na zachowanie unikalnego mikroklimatu i ciszy sprzyjającej wyciszeniu i odpoczynkowi.
Znaczenie dla Powiatu Tomaszowskiego
Dla Powiatu Tomaszowskiego Zalew Sulejowski jest nie tylko atrakcją krajobrazową, ale również ważnym kołem zamachowym dla lokalnej gospodarki i turystyki. Rozbudowana baza noclegowa – od pól namiotowych i ośrodków wypoczynkowych po nowoczesne hotele – przyciąga gości przez cały rok. Bliskość takich atrakcji jak Skansen Rzeki Pilicy, Rezerwat „Niebieskie Źródła” czy Grot Nagórzyckich sprawia, że cały mikroregion wokół zalewu tworzy unikalną i kompleksową ofertę turystyczną.
Zalew Sulejowski to absolutna perła powiatu tomaszowskiego. To miejsce, do którego wraca się z przyjemnością bez względu na porę roku – czy to na letni rejs żaglówką, jesienny spacer leśną ścieżką, czy po prostu chwilę wytchnienia nad brzegiem wody.
Dworzec Łódź Fabryczna miał być symbolem nowoczesności, architektoniczną perłą w sercu Polski i dumą Nowego Centrum Łodzi. Tymczasem dla pasażerów oraz
pracowników stacji każdy większy deszcz staje się zapowiedzią dobrze znanego, frustrującego scenariusza. Gdy nad miastem przechodzi ulewa, podziemny kompleks zamienia się w tor przeszkód pełen wiader, rozstawionych tabliczek ostrzegawczych i prowizorycznych zabezpieczeń.
Jak to możliwe, że jedna z najdroższych inwestycji kolejowych w kraju wciąż przegrywa walkę z opadami atmosferycznymi?
Kronika cieknącego sufitu
Problem nie jest nowy, co tylko potęguje irytację łodzian i podróżnych. Praktycznie od samego otwarcia obiektu w grudniu 2016 roku, media regularnie obiegają zdjęcia i nagrania przedstawiające wodę kapiącą – a momentami wręcz lejącą się strumieniami – z imponującego, przeszklonego dachu.
Woda znajduje ujście w różnych miejscach:
W halach głównych: w pobliżu kas biletowych i punktów usługowych.
Na parkingach podziemnych: gdzie kałuże utrudniają życie kierowcom.
Bezpośrednio nad peronami: co stwarza realne niebezpieczeństwo dla oczekujących na pociąg.
Głos pasażerów: „To jest absurd. Płacimy miliony za ultranowoczesny dworzec, a w środku musimy rozkładać parasole. Najgorsze, że ten problem wraca jak bumerang przy każdej większej burzy” – komentuje jeden z podróżnych spotkanych na peronie.
Gdzie leży przyczyna?
Wielu ekspertów wskazuje, że problem tkwi w skomplikowanej konstrukcji dachu oraz błędach wykonawczych bądź projektowych związanych z dylatacją i odprowadzaniem wody. Ogromna powierzchnia szklano-stalowej konstrukcji wymaga idealnego uszczelnienia. Przy gwałtownych ulewach i nagłym naporze mas wody, systemy odpływowe po prostu nie nadążają z jej przyjmowaniem, a nieszczelności w łączeniach dają o sobie znać.
Dodatkowym problemem przez lata były kwestie formalne i spory na linii kolej – wykonawca. Choć regularnie prowadzone są prace naprawcze i uszczelniające, kolejne sezony burzowe bezlitośnie weryfikują ich skuteczność. Woda zawsze znajdzie najmniejszą szczelinę.
Dworzec widmo czy basen narodowy?
Przeciekający dach Łodzi Fabrycznej to nie tylko problem estetyczny i wizerunkowy, ale przede wszystkim logistyczny i bezpieczeństwa. Śliska nawierzchnia na płytach granitowych, którymi wyłożony jest dworzec, to gotowy przepis na wypadek. Służby sprzątające dwoją się i troją, rozstawiając żółte pachołki i wiadra, ale to rozwiązanie rodem z minionej epoki, a nie z XXI wieku.
Łódź Fabryczna, mająca docelowo obsługiwać ruch tunelu średnicowego i stać się kluczowym węzłem przesiadkowym w Polsce, zasługuje na infrastrukturę wolną od takich wad. Dopóki problem nie zostanie rozwiązany systemowo i permanentnie, każdy komunikat meteo o nadchodzących opadach będzie budził niepokój – zarówno u pasażerów, jak i u zarządców tego wielkiego, podziemnego obiektu.
Warszawa ma swoją Syrenkę, Kraków Smoka Wawelskiego, a Tomaszów Mazowiecki... Pannę na Niedźwiedziu! 12 czerwca 2026 roku serce naszego miasta zyskało nową,
wyjątkową wizytówkę. Na Placu Tadeusza Kościuszki oficjalnie odsłonięto monumentalny pomnik, który materializuje legendę znaną każdemu tomaszowianinowi.
Rzeźba nie pojawiła się tu przypadkowo. Rok 2026 to wyjątkowy czas – świętujemy właśnie okrągłą, 100. rocznicę ustanowienia herbu Rawicz oficjalnym symbolem Tomaszowa Mazowieckiego. Nowy pomnik to idealny prezent na to stulecie.
Od pomysłu z budżetu do brązu na placu
Droga Panny i jej potężnego towarzysza na główny plac miasta wcale nie była prosta. Inicjatywa wyszła w 2022 roku od radnego Konrada Borowskiego. Choć Miejskie Centrum Kultury mocno walczyło o fundusze zewnętrzne (m.in. z Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku), ostatecznie projekt sfinalizowano z budżetu miasta.
Efekt? Robi ogromne wrażenie. Autorem rzeźby jest wybitny artysta, tomaszowianin prof. Zbigniew Dudek (profesor sztuk pięknych z łódzkiej ASP). Dzieło zostało odlane z brązu w specjalistycznej odlewni w Opolu i pokryte szlachetną patyną.
"Stało się coś pięknego! (...) Jest to dla mnie bardzo miłe, tym bardziej, że jestem przecież Tomaszowianinem" – mówił podczas uroczystości dumny autor.
Co kryje w sobie ta rzeźba?
Dla przypomnienia: herb Rawicz nawiązuje do rodu Ostrowskich – założycieli Tomaszowa. Przedstawia pannę w koronie ujeżdżającą czarnego niedźwiedzia. Według średniowiecznej legendy, angielska księżniczka Klotylda została skazana przez złoślowego brata na pożarcie przez bestię. Dzięki sile ducha i czystości, dziewczyna nie tylko okiełznała groźnego niedźwiedzia, ale i triumfalnie na nim wyjechała, dając początek rodowej tradycji.
Teraz ta opowieść o odwadze i tożsamości zyskała trójwymiarową formę w samym centrum miasta.
Nowe miejsce na mapie Tomaszowa
Uroczyste odsłonięcie pomnika było prawdziwym świętem kultury – mieszkańcy mogli podziwiać spektakl Teatru Trzcina oraz posłuchać koncertu TM Orchestra.
Panna na Niedźwiedziu już teraz staje się najchętniej fotografowanym obiektem na Placu Kościuszki. Wszystko wskazuje na to, że rzeźba błyskawicznie wejdzie do lokalnego języka jako kultowy punkt spotkań. „Widzimy się pod Niedźwiedziem” – to hasło na stałe zagości w Tomaszowie!
Strona 11 z 16